4 maja 2019

Aleksandra Morawiak - opowieści z kamienicy w modernistycznym stylu!


Kolażowe prace Oli śledzę już od jakiegoś czasu, jestem nimi zachwycona! A kiedy zobaczyłam mieszkanie w kamienicy, które należy do Niej i jej męża - niemal od razu zapytałam, czy nie chciałaby opowiedzieć o nim na blogu. Musiałyśmy chwilę poczekać z publikacją, bo byli zobowiązani już terminami konkursu Porta (zajęli I-sze miejsce!), ale oto jest, zapraszam Was do zapoznania się z łódzkim modernizmem!


Kasia Kwiecień: Punkt wyjścia do rozmowy o Twoim mieszkaniu to opowieść o Tobie i Twoim mężu - oboje działacie kreatywnie-biznesowo. 


Aleksandra Morawiak: Tak, oboje prowadzimy swoje firmy w kreatywnym obszarze. Ja jestem ilustratorką, która specjalizuje się w technice kolażu. Szczęśliwie uczyniłam ze swojej pasji pracę i od ponad trzech lat ilustruję artykuły dla prasy w Polsce i za granicą, tworzę również kolaże na zamówienia indywidualne. Moja praca dowodzi, że ta technika znajduje dziś bardzo szerokie zastosowanie – projektuję tapety, wzory na artykuły papiernicze, kalendarze, ubrania, ale również przedmioty użytkowe, takie jak pościel, czy posłania dla zwierząt. Uwielbiam swoją pracę za różnorodność, codzienne wyzwania i dużą swobodę twórczą. Mój mąż Adrian prowadzi swoją markę Many Mornings, która tworzy i produkuje kolorowe skarpetki nie do pary. Od blisko 5 lat koloruje poranki i dba o to by, każdy rozpoczął dzień od uśmiechu na twarzy :)


Jak to, czym się zajmujecie, wpłynęło na decyzję o wyborze mieszkania i jego wystroju?


Wybraliśmy mieszkanie w kamienicy w ścisłym centrum Łodzi – chcieliśmy móc poruszać się pieszo do naszych ulubionych miejsc oraz Adriana biura, od którego dzieli go 15-minutowy spacer. Poza lokalizacją istotny był wybór kamienicy, a nie nowoczesnego budownictwa. Czujemy, że taki „stary” klimat dobrze do nas pasuje, że stylistycznie jest nam bliski. W głowie mieliśmy ogólną wizję stylu wystroju wnętrza, jaki nas interesuje i kamienica zdecydowanie do tego pasowała – wysokie pomieszczenia, duże okna, sztukateria, dębowy parkiet, oryginalne drzwi i okna.

Cały wystrój projektowaliście sami. Jak rozplanowaliście układ Waszego mieszkania w kamienicy?


Wprowadziliśmy kilka zmian w układzie mieszkania. Marzyła mi się łazienka z oknem, by móc w niej mieć rośliny oraz by była ona bardziej takim „pokojem kąpielowym” niż standardową łazienką. Po wyczerpującym dniu pracy przy komputerze, biorę długie kąpiele i jest to moja strefa relaksu. Nasza nowa łazienka powstała w miejscu starej kuchni, natomiast nowa kuchnia powstała w salonie, w miejscu dawnego pomieszczenia gospodarczego. Wyzwaniem projektowym było wygospodarowanie dodatkowego pomieszczenia na moją pracownię.






Nasze mieszkanie ma 105 m2 i tylko dwa pokoje. Rozmieszczenie okien wymusza taki układ, ale znaleźliśmy na to rozwiązanie. Podzieliliśmy szklaną ścianą sypialnię na dwa pomieszczenia – w ten sposób żadnemu z nich nie zabraliśmy dziennego światła, a w razie potrzeby można zasłonić zasłonę i oddzielić te dwie strefy od siebie.


To bardzo praktyczne rozwiązanie! A powiedz coś więcej o remoncie. Wiem już, że pomagał Wam Tata. Czy oprócz tego mieliście ekipę? Jak wyglądał podział zadań?


Mój tata Wojtek na co dzień zajmuje się budową domów z bala drewnianego, ale zakres jego umiejętności budowlanych jest bardzo szeroki. To taka nasza złota rączka. ;) Tata jest najbardziej pomocną, kochaną osobą, jaką znam i wykonał w naszym mieszkaniu ogromną część prac przygotowawczych – wszelkie wyburzenia ścian, kucie starych kafli, zrywanie tapet, wylewki betonowe, murowanie ścian, stawianie nowych ścianek. Ogromną pomocą była renowacja drzwi oraz okien – spędził przy tym wiele godzin.

Kupując mieszkanie z rynku wtórnego, nie ma się za bardzo możliwości zaplanowania remontu z odpowiednim wyprzedzeniem, zarezerwowania terminu u sprawdzonej ekipy remontowej. Na początku 2018 roku rozpoczęliśmy poszukiwania mieszkania, nie wiedzieliśmy, ile to potrwa, mogło przecież być różnie. Decyzję o kupnie podjęliśmy po około dwóch miesiącach od rozpoczęcia poszukiwań, a godnej zaufania ekipy oczywiście nie było dostępnej od ręki. Naszym sposobem na to było po pierwsze poproszenie o pomoc mojego tatę, a po drugie szukanie fachowców z poszczególnych dziedzin osobno. I tak znaleźliśmy hydraulika, elektryków, cykliniarzy oraz glazurnika. Łatwiej jest wtedy o termin na małe zlecenie u takich osób niż o ekipę, która zajmie się wszystkim kompleksowo.

Co było najtrudniejsze?


Technicznie na szczęście nie napotkaliśmy wielu problemów, największym wyzwaniem był czas – zsynchronizowanie pracy wielu różnych osób. W czasie remontu wynajmowaliśmy inne mieszkanie i oczywiście zależało nam na sprawnych pracach, by jak najszybciej się wprowadzić. Wszystkim zajmowaliśmy się sami, nie mieliśmy nadzoru ze strony projektanta, który układa kalendarz poszczególnych fachowców tak, by nie było przestojów. Osoba z doświadczeniem potrafi przewidzieć opóźnienia, zna zależności jednych prac od drugich, a dla nas to był pierwszy remont i największe wyzwanie. Generalnie wychodziliśmy z tego obronną ręką dzięki dobrej organizacji, ale zdarzył nam się jeden miesiąc, przez który na budowie nic się nie działo.

Mając te wszystkie doświadczenia za sobą, co poradziłabyś, a co odradziłabyś osobom, które stoją przed remontem podobnym do Waszego?


Poradziłabym jeszcze przed kupnem mieszkania udać się na kolejne jego oglądanie z fachowcem (o ile sami nimi nie jesteście ;)), który pomoże Wam ocenić faktyczny stan mieszkania i zakres remontu, który jest przed Wami. Z własnego doświadczenia wiem, że jak serce bije nam szybciej na myśl o jakimś wnętrzu, to patrzymy na nie przez różowe okulary i niejednokrotnie bagatelizujemy czekający nas ogrom prac i wkładu finansowego. Do tego radzę mieć ograniczone zaufanie do wykonawców, nawet kilkukrotne upewnianie się w razie jakichkolwiek wątpliwości czy niejasności. Pytać, sprawdzać, od razu mówić o ewentualnym niezadowoleniu z czegoś, ustalać jasne zasady współpracy.


Oglądając stories na Instagramie nie mogłam się napatrzeć na detale, drobne rzeczy, które sprawiają, że Wasze mieszkanie jest tak wyjątkowe. Opowiedz o Waszych autorskich rozwiązaniach!


Przywiązujemy dużą uwagę do detali, lubimy spójne wnętrza i ciekawe rozwiązania. Jednocześnie jesteśmy dość oszczędni i jeśli coś, co się nam bardzo podoba jest w naszym odczuciu za drogie, szukamy tańszej alternatywy. Doceniamy drobne zmiany, które dają duży efekt. Przykładowo – nasza kanapa jest ze sklepu Agata Meble, oryginalnie miała nóżki w kolorze bardzo jasnego drewna, co w ogóle nie pasowało do reszty naszych mebli, które są ciemne. Zdecydowaliśmy się je pomalować bejcą na kolor, który jest bardzo zbliżony do pozostałych elementów. Innym rozwiązaniem były mosiężne wsporniki półek w kuchni.



W naszym salonie poza kolorem burgundowym i ciemnozielonym króluje też kolor złoty w drobnych detalach. Chcieliśmy złote wsporniki, które w swojej formie będą spójne z prostymi liniami kuchni, ale nigdzie nie mogliśmy takich znaleźć. W końcu wymyśliliśmy własne! Mosiądz pojawił się również jako przedłużenie nóg mojego stołu do pracy. Pierwotnie była to ława z lat 60. Jej forma nas zachwyciła, ale była zdecydowanie za niska jako stół – nogi wytoczone z mosiądzu podwyższyły ją odpowiednio i jest jednym z moich ulubionych mebli.

Ostatnim rozwiązaniem, o którym chciałabym wspomnieć jest „obraz” na ścianie w salonie, który powstał zupełnie przypadkiem – nasz fachowiec Damian zdrapywał warstwy starych farb w salonie i tak stworzył piękny wzór – mienią się w nim i przenikają żółte oraz turkusowe kolory. Wyodrębniliśmy z całej ściany kwadrat o boku 170 cm i oprawiliśmy go w białą sztukaterię ścienną. Ten wyjątkowy obraz stał się świetnym sposobem na zachowanie fragmentu historii tego miejsca.



Gdzie szukaliście mebli? Które są Twoimi ulubionymi?


Nasze meble niejednokrotnie same nas znajdują ;) Najlepsze zdobycze są dziełem przypadku – witryna przy kuchni została znaleziona na śmietniku, krzesła w salonie kupiliśmy w namiocie z używanymi meblami z Niemiec, komoda jest od prywatnej osoby z Poznania… Szukamy na portalach ogłoszeniowych, na okolicznych targach staroci, giełdach. Oprócz wspomnianego stołu, moim ulubionym meblem jest wysoka duńska komoda z drewna tekowego, którą kupiliśmy pod Wrocławiem. Była w świetnym stanie, a jej forma zachwyca.




Przejdźmy jeszcze do samej kamienicy. Z którego jest roku? Jak wygląda okolica?


Kamienica, w której znajduje się nasze mieszkanie to modernistyczny budynek z lat 30-tych ubiegłego stulecia. Mamy nadzieję, że za kilka lat elewacja przejdzie renowację, co uwydatni jej piękno. Okolica jest jej ogromnym atutem – większość okien wychodzi na park, z którym jest w bezpośrednim sąsiedztwie. To było dla nas bardzo ważne, by być w centrum miasta, ale mieć ciche mieszkanie. W naszym salonie ponad 3-metrowy rząd okien roztacza piękny panoramiczny widok na korony drzew.  

To fantastyczne! A same poszukiwania mieszkania? Ile kamienic obejrzeliście?


Tak jak wspomniałam, poszukiwania trwały niecałe 2 miesiące. W tym czasie obejrzeliśmy dziesiątki ogłoszeń w Internecie, ale na żywo widzieliśmy tylko 3 mieszkania, w tym to, które wybraliśmy. Nieco sceptycznie podchodziłam do tego zjawiska, o którym mówiło wiele osób, że jak wejdziesz do jakiegoś mieszkania, to w końcu poczujesz „to coś” i będziesz mieć pewność, że to jest dobry wybór. Rzeczywiście ja poczułam właśnie coś takiego i trudno było zapomnieć o tym mieszkaniu, mimo że początkowo je odrzuciliśmy ze względu na zbyt wysoką cenę.

Samo znalezienie go było totalnym przypadkiem. Mieszkaliśmy w tamtym czasie w wynajmowanym mieszkaniu, które znajdowało się dosłownie ulicę obok i często przechodziliśmy parkiem, marząc sobie, że tak wspaniale byłoby mieszkać z widokiem na te drzewa, że to taki spokój w samym centrum miasta… Ale w Internecie nie było żadnych ogłoszeń w tym rejonie, a samych kamienic wokół parku jest zaledwie trzy. Pewnego dnia wracałam skądś tą samą drogą i zobaczyłam na oknie jednego z mieszkań żółty napis „sprzedam lokal” oraz numer telefonu. Od razu zadzwoniłam i umówiliśmy się na oglądanie.

Na koniec pytanie, które zawsze zadaję - jak zdefiniowałabyś kamienicę?


Kamienica jest dla mnie budynkiem mieszkalnym z historią, naznaczonym upływającym czasem. To element, który buduje architekturę miasta, jego tożsamość.


#opowieścizkamienicy kwestionariusz


W Łodzi jestem od: 8 lat
W kamienicy mieszkam od: 2 lat
Ulubione kamienice w moim mieście: modernistyczna kamienica przy ul. Komuny Paryskiej, kamienica przy skrzyżowaniu ul. Więckowskiego oraz ul. Gdańskiej, z widokiem na Muzeum Sztuki
Kamienica, która powinna być natychmiast wyremontowana: kamienica przy ul. Roosevelta 5
Ulubione miejsce w Łodzi: OFF Piotrkowska, park Sienkiewicza, giełda kwiatowa przy ul. Równej, park Julianowski
Ulubiona kawiarnia: The Brick Coffee Factory
Warto odwiedzić Łódź, bo: ma swój specyficzny klimat, piękne kamienice, organizuje Łódź Design Festival i można poznać tu wiele zdolnych osób
Ulubione konto na instagramie: @jasminedowling, @kristinakrogh



***

Aleksandra Morawiak


Ilustratorka specjalizująca się w technice kolażu, którą uważa za idealne medium do powoływania nowych światów, pokazania swojej wrażliwości na formę i kolor. Szczęśliwie uczyniła ze swojej pasji pracę i od ponad dwóch lat tworzy ilustracje dla prasy, między innymi takich wydawnictw, jak „Zwierciadło”, „Kukbuk”, „Pani”, „Wysokie Obcasy Extra” czy „Design Alive”. Jej kolaże zostały wyróżnione znakiem jakości Must Have, przyznawanym przez Łódź Design Festival oraz Złotą Nagrodą KTR Klubu Twórców Reklamy w kategorii Ilustracja. Inspiracje czerpie głównie z eklektycznych realizacji z dziedziny projektowania wnętrz, za największego sprzymierzeńca uważa swoją intuicję i gdy tylko przestaje się jej słuchać, bardzo tego żałuje. Po długich godzinach przeglądania setek zdjęć, wśród których poszukuje elementów do swoich prac, z zacięciem dba o rośliny doniczkowe i uwielbia długie kąpiele. 

strona www Oli>>
instagram>>
facebook>>

Przeczytaj pozostałe rozmowy z mieszkańcami kamienic TUTAJ>>

Prześlij komentarz

Instagram @mieszkaniewkamienicy

© Mieszkanie w kamienicy. Design by FCD.