20 stycznia 2019

Opowieści z kamienicy: samo życie cz. 1


Przed Wami pierwsza część kamienicznych opowieści dziwnych treści, to znaczy historie nie z tej, a jednak z tej ziemi :)


Pod jednym z postów na instagramie @mieszkaniewkamienicy rozpoczęła się dyskusja o różnych przypadkach z mieszkaniami w kamienicach i sama sięgnęłam do czeluści pamięci! Oglądałam mieszkanie do wynajęcia w kamienicy, chyba na 4 lub 5 piętrze. Wysokie, dość zaniedbane, jeszcze stare okna. Rozglądam się za grzejnikami - nie ma. Właściciel lokum, na pytanie o ogrzewanie, z rozrzewnieniem odpowiedział, że działa piec kaflowy, a w piwnicy jest węgiel, który wiaderkami trzeba wnosić na górę. Po wąskich schodkach!

Czytając Wasze historie, pomyśłam, że cyklicznie możemy je publikować tutaj i wspólnie dzielić się kamienicznymi absurdami. To mają być Wasze historie i opowieści :) Oto pierwsza porcja, częstujcie i dzielcie się!


W kamienicach jest zimno


Pandalajka
Ja kiedyś oglądałam z mama mieszkanie w kamienicy w Legnicy, jesienią. Strasznie grube mury i mieszkanie od strony północnej, w dodatku kamienica otoczona innymi, z małym dopływem światła, wiec podejrzewałyśmy, że w środku będzie chłodno, zwłaszcza zimą. Jednak przy oglądaniu okazało się, że było dość ciepło. Właściciel mówił: Paaani, tu zawsze tak ciepło jest, tropiki. Okazało się, że przed naszą wizytą ogrzał mieszkanie farelką xD Janusze sprzedaży.
A z noszeniem węgla, to też trafiła nam się podobna historia - tyle, że trzeba było nosić butle z gazem, bo w mieszkaniach wstawiono piece gazowe, ale nie podciągnięto gazu ziemnego i trzeba było latać z butlami z CPNu :D Ale to w bloku, więc nie wiem, czy nadaje się do kamienicznych anegdotek.

Kamieniczne romanse


mrs_barhoun
Mieszkałam kiedyś w kamienicy na ul. Mierniczej. Mieszkanie na parterze, pod nami piwnica. I co ktoś z moich współlokatorów spotkał jakiegoś żulka na dzielni, to przynosił tę samą historię, że jedna płytka na podłodze podnosi się i jest tam tajne zejście do piwnicy. Obmacaliśmy każdą płytkę, ale niczego nie znaleźliśmy ;)

A i jeszcze historia o piwnicy, z tego samego mieszkania. Jak się wprowadziliśmy, to jakoś tak wyszło, że nigdy nie dostalismy klucza do piwnicy. Nie była nam ona szczególnie potrzebna, więc no problem. Mijały kolejne pory roku i jakoś na wiosnę, wracając późną porą, patrzę, okno w piwnicy otwarte (to te takie piwnice z niewielkimi oknami). I może by mnie to nie wzruszyło, gdyby nie fakt, że dzień wcześniej parę metrów dalej był napad z bronią w ręku na kantor i sprawca nadal był poszukiwany. Wyobraźnia ruszyła. Zadzwonilismy do właściciela, sprawdził, nikogo nie znalazł, zamknął okno. Za kilka dni historia się powtarza, znów dzwonimy i nic. Rozwiązanie zagadki przyszło kilka miesiecy później. Moja współlokatorka przez przypadek poznała jednego z naszych sąsiadów, kilka pięter wyżej. Facet przed 40, mieszkający z mamą. Nie miał warunków w domu, więc zapraszał tam swoje randki na barabara 🙈


Życie jak w Wersalu*


pastperfect.pl
My kiedyś wynajmowaliśmy mieszkanie w kamienicy i pewnego dnia zadzwonił właściciel, że... mamy nielegalny kibel, a będzie kontrola. Na jej czas usunie nam WC. To była przygoda życia, jakbyśmy oglądali film akcji! 😉

A o remontach...:
Mój Pan od remontu był starszy i poczciwy. I mu się przedłużało, bo chodził na biopsje itd. Gdy kładł kafle, to już pojechaliśmy na zaplanowany urlop. Miał dzwonić. Meldował, że wszystko dobrze. A po powrocie: ale czemu pan obrócił kafle o 90 stopni względem projektu? Odp: O JEJU NIE WIEM MYŚLAŁEM, ŻE BĘDZIE LEPIEJ. JA SIĘ CHYBA ZABIJĘ. JESTEM BEZNADZIEJNY.


I takich historii jest mnóstwo - w mieszkaniach własnych, wynajmowanych, odwiedzanych przypadkiem, zasłyszanych od babci i sąsiada.

A Was coś podobnego spotkało? Podzielcie się koniecznie!
Piszcie #opowieścizkamienicy w komentarzach i na maila: zyciewkamienicy@gmail.com :)



* w Wersalu nie było toalet :D

zdjęcia:
kamienice - ja
ze mną - @volleytraveller

1 komentarz

Instagram @mieszkaniewkamienicy

© Mieszkanie w kamienicy. Design by FCD.