Kamienice: Joanna Mielewczyk przelewa Wrocław na papier

Wrocław, Polska


"Kamienice. Opowieści mieszkańców wrocławskich domów" Joanny Mielewczyk to nie tylko zapis historii Wrocławia i Wrocławian, ale też wrażliwość na detale, niezwykła umiejętność słuchania i pobudzania wyobraźni. A książka to nie wisienka na torcie, ani wzniosły cel - to element całej układanki. Punkt, dzięki któremu dziś w wielu domach Wrocławia toczą się rozmowy o kamienicach - ich przeszłości i przyszłości.  


Kamienice - historie Wrocławian


Kim jest Wrocławianin? Może nie zdawaliście sobie z tego sprawy, ale Wrocław po 1945 r. przeżył praktycznie całkowitą wymianę ludności. Z 600 000 zamieszkujących miasto Niemców pozostał około 1000, więc po zalegalizowaniu go w granicach Polski zaczęli napływać nowi ludzie. Część z nich samoczynnie, bo nie mieli gdzie się podziać w swoich rodzinnych okolicach, a część na pewno za sprawą propagandy (populistyczne hasła o nadawaniu polskości odebranym ziemiom niemieckim). Skąd napływali ludzie? Waszym pierwszym skojarzeniem może być Lwów - słusznie! Ale przybysze stamtąd stanowili zaledwie 10% nowej tkanki miejskiej polskiego Breslau. Pozostali mieszkańcy przychodzili ze wschodu, centralnej części kraju oraz z wielkopolski.


Jak powiedziano podczas spotkania autorskiego w Barbarze - kamienie we Wrocławiu mówią w czterech językach - niemieckim, polskim, czeskim i żydowskim. Historia miasta to dzieje wielu narodów, które jakoś musiały się nauczyć ze sobą żyć. I o tym współistnieniu ludzi i przedmiotów, historii i przyszłości jest właśnie książka "Kamienice. Opowieści mieszkańców wrocławskich domów."

Wrocławskie kamienice i domy Joanny Mielewczyk


Zaczęło się od audycji radiowej, której przysłuchujemy się niedzielnymi wieczorami w Radiu Ram. A tymczasem poszukiwania rozmówców i odkrywanie historii Wrocławia przerodziło się w pierwszą (i nie ostatnią!) publikację.





O ponad stuletnim zegarze, który głośno bije 10 razy i zagłusza telewizor, o kieliszkach po Niemcach, o pięknych piecach kaflowych, o mieszkaniach bez łazienki, o zapachu nadpalonych domów. Rzeczy łączą się z emocjami. I sercem kamienic są ludzie. Dlatego, tak naprawdę, bohaterami książki nie są budynki same w sobie, a ich mieszkańcy - byli i obecni. Jednak w wyobraźni na pierwszy plan wysuwa się miasto, dawne Breslau - Wrocław. Wszystkie historie budują jego ulice, dawne miejsca spotkań, linie tramwajowe, których dziś nie ma, podnoszone z gruzów, zamieszkiwane przez nowych mieszkańców.

W książce przeczytacie opowieści m.in. z ulicy Smoluchowskiego i Norwida, z Prądzyńskiego i Kościuszki, a także z domu przy ul. Pola. Czeka też na Was pokaźna bibliografia, która dla mnie, osobiście, jest zawsze punktem wyjścia do dalszych poszukiwań. Poza tym możecie podziwiać zdjęcia Maćka Lulko i rozpoznawać pokazane miejsca spacerując po Wrocławiu.

Dla osób, które przeprowadziły się do Wrocławia na studia i jakoś tak, poczuły się tu dobrze, niezależnie od tego, czy były to lata 80., czy po 2000, "Kamienice. Opowieści mieszkańców wrocławskich domów." mogą być początkiem poznawania "ich" miasta z innej strony. Jak powiedział profesor Krzysztof Ruchniewicz, Wrocław to miasto nadpisywane. A to proces. Do którego właśnie my się włączamy. 

PS Wiecie, co jest innego w audycjach, czego akurat w książce nie znajdziecie? Akcent. Słuchając Kamienic, słuchacie historii "nowych" Wrocławian z różnych stron świata. I te regiony w języku mówionym pięknie wybrzmiewają!


Wrażliwość - punkt obowiązkowy


Kiedy chodziłam do liceum w swoich rodzinnych stronach, realizowaliśmy program "Moje miejsce zamieszkania: Ziemia Oświęcimska - przekleństwo, uśmiech losu, ...". Przez prawie 3 lata wraz z naszymi opiekunami, Haliną i Wiesławem Świderskimi, poznawaliśmy historię przedwojenną Oświęcimia i to, jak wyglądało życie wtedy i później, w czasie wojny. Przyglądaliśmy się archiwalnym materiałom, uczestniczyliśmy w specjalnych warsztatch w Muzeum Auschwitz-Birkenau i w Centrum Żydowskim, analizowaliśmy dzieje społeczeństw polskiego i żydowskiego na terenach dawnej Galicji, ale przede wszystkim rozmawialiśmy - ze świadkami historii, z byłymi mieszkańcami. Braliśmy udział w wystawach, zrealizowaliśmy film "Oszpicin. Ocalić od zapomnienia."

Czemu o tym wspominam? Nadal pamiętam, ile wysiłku i czasu kosztował nas cały projekt. Wiecie, nastolatkowie, którzy mają działać w takim obszarze historii, wykazać się ogromem szacunku i umiejętnością słuchania - to już brzmi, jak pokonanie góry lodowej. Spotkanie ze świadkami historii wymaga wrażliwości. I ta cecha właśnie wybrzmiewa w każdej audycji radiowej, w każdej rozmowie zapisanej w książce "Kamienice. Opowieści mieszkańców wrocławskich domów."

Dlatego, oprócz nakładów czasu i zaangażowania (także w druk!), należy docenić to, co dziś jest rzadkie - umiejętność słuchania historii i przekazywania ich dalej.


Poznaj Kamienice bliżej:



4 komentarze

  1. Dziękuję za recenzję. Lekkie pióro Autorki, interesująco napisane, bez sztuczności i nadęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! Dziękuję. Tę książkę z przyjemnością się recenzuje :)

      Usuń
  2. Wspaniale to napisane.Recenzja trafia w punkt!

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Mieszkanie w kamienicy. Theme by STS.